szukaj
wtorek, 7 września 2010 r.
imieniny obchodzą: Regina, Melchior
pl en it fr de ru
Wypoczynek
Aktualności PTTK

wielkość tekstu:A | A | A

 
 WYCIECZKA
pieszo-autokarowa na
Ruś Szlachecką.


Termin: 28 - 29.08.2010 r.
Wyjazd: 28.08.2010 r. o godz. 6.00 z parkingu  MOK „Centrum”, ul. Piastowska 1 w Zawierciu.
Powrót: 29.08.2010 r. w godzinach wieczornych.
Plan wycieczki:
  • I dzień – przejazd autokarem do Jaworek, wędrówka górska Jaworki – Wąwóz Homole oraz dla chętnych wyjście na Wysoką (Małe Pieniny).
  • II dzień – zwiedzanie uzdrowiska w Szczawnicy, wizyta w pijalni wód mineralnych, wycieczka górska na Palenicę (możliwość wjazdu i zjazdu kolejką krzesełkową).
Koszt wycieczki: 80 zł członkowie PTTK , 85 zł pozostali uczestnicy.
Koszt wycieczki obejmuje przejazd autokarem, ubezpieczenie NNW, nocleg w warunkach turystycznych, pilotaż wycieczki.

Istnieje możliwość wykupienia wyżywienia: obiad w cenie 13 zł oraz śniadanie 7 zł.
Zgłoszenia: do 10.08.2010 przyjmuje Oddział PTTK w
Zawierciu, ul. Sikorskiego 6 w godz. od 11.00 do 15.00 (w czwartki od 11.00 do 17.00), telefon kontaktowy 326721841.

W przypadku zbyt małej ilości chętnych wycieczka może zostać odwołana.

Majówka 2010 z PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze w Zawierciu zorganizowało dwie imprezy w pierwszy weekend maja. Wzięło w nich udział prawie 50 osób.
Tradycyjnie już Andrzej Gudyś poprowadził wyprawę w Beskid Niski. Czternaścioro uczestników imprezy przeszło pieszo w trzy dni 58 km odwiedzając Moszczaniec, Jasiel, Dołżycę, Komańczę, Prełuki, Mików, Nowy Łupków i przełęcz Łupkowską oraz cudowne źródełko Radoszyckie. Bazą wyprawy było schronisko w „Pantałyk” w Dołżycy.
Jak zwykle góry były pełne zieleni, pogoda cudna, ciepło, słoneczko niektórych nawet dość mocno przypiekło, a deszcz padał przez 10 minut tylko w ostatnim dniu. Kaczeńce podobno kwitną najpiękniej właśnie w Beskidzie Niskim i w wielkiej obfitości. Tak też i było w tym roku. Poza tym obficie kwitły też tarnina, czeremcha, pierwiosnki, barwinek, dąbrówka, zawilce i fiołki.
Natomiast wycieczką autokarową kierowała Joanna Kuta. Uczestnicy zwiedzili Tyniec i odbyli wycieczkę pieszą po Ojcowskim Parku Narodowym. Zwiedzili także Ekspozycję Przyrodniczą w Centrum Edukacyjno-Muzealnym OPN.
Tyniec znany jest głównie dzięki znajdującemu się tu klasztorowi benedyktynów istniejącemu od 1044, jednemu z najbogatszych i najważniejszych w Polsce. Nazwa Tyniec pochodzi od celtyckiego słowa „tyn”, które oznaczało mur lub ogrodzenie.
lr
Foto: Beskid Niski Agnieszka Tatarek

Beskid Niski zdjęć w galerii: 14

więcej

Wycieczka autokarowa zdjęć w galerii: 6

więcej

Nevado Ojos del Salado zdobyty

Wyprawa Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie do Chile odniosła sukces. Nevado Ojos del Salado 6893 m n.p.m., drugi co do wysokości szczyt Ameryki Południowej, jeden z celów II polskiej andyjskiej wyprawy z 1937 r. został zdobyty. Z pięcioosobowego składu trzy osiągnęły koronę krateru Ojos del Salado, a Wioletta i Leszek Kurkowie po półtoragodzinnej wspinaczce w skalnym terenie osiągnęli jego najwyższy punkt.

W wyprawie wzięli udział: Wioletta i Leszek Kurkowie, Anna Godawska - Matysik, Bartek Matysik i Michał Domagała. Członkowie wyjazdu dotarli do Ameryki Południowej w dwóch grupach i w różnym czasie.
Wioletta i Leszek Kurkowie polecieli do Santiago de Chile przez Londyn i Miami. Na Florydzie zrobili sobie trzy dni przerwy, aby coś niecoś zobaczyć. Z Santiago de Chile polecieli na Wyspę Wielkanocną. Anna Matysik , Bartek Matysik i Michał Domagała przylecieli do Santiago z Warszawy przez Paryż.
Kurkowie przez trzy dni zwiedzali wyspę Wielkanocną, krócej się nie da, bo połączenie lotnicze jest co trzy dni. Wyspa 20 km na 15 km, zaanektowana przez Chile w 1886 r. kulturowo z nim nie związana, jest bardzo malownicza, bogata w przecudne plenery. Posiada tylko jedną drogę asfaltową. Nie ma tam wielkich miast i galerii sklepowych. Odwiedza ją rocznie tylko 1500 turystów. Duża część wyspy to parki narodowe.
Poza odpoczynkiem na plaży Kurkowie weszli na dwa wulkany – Maunga Terevaka 511 m n.p.m. pokryty eukaliptusowym lasem i Poike 410 m n.p.m. Samochodem natomiast wyjechali na wulkan Rano Kau 324 m n.p.m. i zwiedzili także kamieniołom pod wulkanem Rano Raraku, gdzie wykuwano słynne posągi. Na wyspie znajduje się ok. tysiąca posągów. Z tej liczby tylko pięćdziesiąt jest stojących. Poza tym na wyspie można zobaczyć jeszcze petroglify. Kupuje się tylko jeden bilet i można zwiedzać wszystkie obiekty.

Wyspa Wielkanocna zdjęć w galerii: 18

więcej


W Santiago druga część wyprawy już czekała. Byli dwa dni wcześniej. W międzyczasie zrobili sobie aklimatyzacyjną wycieczkę w pobliskie góry. Już razem wyruszyli na północ na pustynię Atacama. San Pedro de Atacama – malownicze miasteczko otoczone górami w centralnej części pustyni. Dalej objazd drogami terenowymi w kierunku granicy z Boliwią. Spacer po El Tatio - polu termalnym z gejzerami na wysokości 4300 m n.p.m. Można zażyć kąpieli w gorących źródłach, ale trzeba uważać, aby się nie poparzyć. W pobliżu wulkan z najwyżej położonym jeziorem w kraterze – Lincancabur 5916 m n.pm. i solniska Salar de Atacama. Następnie powrót na południe przez Antofogastę i 200-kilometrowa jazda gruntową drogą pod Ojos del Salado. Wcześniej trzeba było załatwić dwa pozwolenia – jedno na pobyt w strefie przygranicznej i drugie z biura turystycznego na działanie w rejonie szczytu – 160 dolarów od osoby. Po drodze jest punkt kontrolny, gdzie sprawdzają, czy ma się wystarczający zapas paliwa, wody do picia i żywności. W tym rejonie jest kilka klas dróg gruntowych i nie każdy samochód może je pokonać. Okolica obfituje w słone jeziora i gorące źródła. Krajobrazy gór pustynnych mogą zadowolić każdego fotografa. Teren jest turystycznie otwarty, a jedyny problem to zaopatrzenie w wodę słodką. Rejon Ojos del Salado to jeden z najsuchszych obszarów na ziemi. Nie padało tam podobno od 400 lat. Można korzystać ze śniegu, ale pokazuje się on dopiero na wysokości 5500 m. Wbrew pozorom klimat taki ma i swoje dobre strony podczas działania w górach. Nie ma załamań pogody i cały czas jest dobra widoczność.
Po odpoczynku nad Laguna Verde ruszyli samochodem już pod sam szczyt. Dojeżdża się do bazy turystycznej  na wysokości 5200 m n.p.m. W bazie są obecni pracownicy, którzy udzielają informacji i w razie potrzeby pomocy. W końcu do najbliższej stacji benzynowej i szpitala jest ok. 300 km. Aby dojechać do bazy trzeba naprawdę wynająć dobry samochód. Nie wszystkie marki są w stanie podołać kamienistej górskiej drodze. Swój samochód niestety czasami musieli pchać, co na wysokości 5 tys. m nie jest zbyt przyjemne.
Dobry samochód terenowy jest w stanie dojechać na 5900 m, gdzie znajduje się jakby baza wysunięta w postaci kontenera bez obsługi.
Niestety nie dysponując super terenowcem wyruszyli o trzeciej nad ranem pieszo. O poranku byli w bazie wysuniętej. Wszyscy mieli dobre samopoczucie i po krótkim odpoczynku wkroczyli na piargi. Do 6500 m n.p.m. wszystko szło dobrze. Później wysokość zaczęła robić swoje i ekipa zaczęła się rozdzielać na podejściu. Ostatecznie do głównego krateru doszli Wioletta Kurek, Leszek Kurek i Bartek Matysik. Pozostałych niestety pokonała wysokość i musieli się wycofać. Ci co wcześniej przygotowywali się wytrzymałościowo do wyprawy osiągnęli krater. Dalej na najwyższy punkt krateru wyruszyli już tylko Kurkowie. Osiągnęli go po półtoragodzinnej wspinaczce w skalnym terenie. Nie było łatwo, ale szczyt został zdobyty. Teraz tylko trzeba było szybko zejść do bazy. Z 5900 m udało im się zjechać samochodem terenowym z innymi ludźmi. Po 12 godzinach od wyjścia byli w bazie, a obsługa witała ich gorącą herbatą.
Po dniu odpoczynku, zwiedzając okolicę wyruszyli w stronę Santiago. Nie obyło się to bez przygód. W czasie przejazdu stracili reflektor, jedno koło i przednią szybę, w którą uderzył kamień. Przejechali w poprzek góry Cordillera Domeyko i odwiedzili Pueblo Domeyko.
Kolejny odpoczynek wypadł na wybrzeżu Pacyfiku. Chłodna woda jednak nie sprzyjała kąpielom. W Santiago wyprawa rozdzieliła się. Matysikowie i Michał Domagała mieli wcześniej powrotny samolot. Postanowili przejechać do Argentyny, aby rzucić okiem na Aconcaquę- najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Kurkowie natomiast postanowili udać się do Patagonii i dotrzeć aż do Ziemi Ognistej. Po drodze, jadąc przez góry odwiedzili lodowiec Perito Moreno w Argentynie. Niestety, aby dotrzeć do miejscowości Chaiten w Chile trzeba było przejechać przez kawałek Argentyny. Miasto w 2008 r. zostało spustoszone przez lawinę błotną, która zeszła z pobliskiego wulkanu. Cały rejon jest bardzo ciekawy. Deszczowe lasy strefy umiarkowanej, liczne jeziora i mokradła. Na samym południu Chile dotarli do miejscowości Puerto Natales. Zwiedzili Park Narodowy Torres del Paine. W parku można zobaczyć malownicze skalne wieże, jeziora i lodowce. Nie ma problemów z poruszaniem się. Są wyznaczone szlaki turystyczne. Tam też pierwszy raz w życiu zobaczyli pingwiny w naturalnym środowisku. Były widoczne różne odmiany lam, całe mnóstwo oryginalnych ptaków, także kondory oraz borsuki. Rejon ten jest nieskażony przemysłem. Jedyny problem to pogoda. Dużo deszczu, zachmurzenie i wiatr zwalający z nóg.
Wreszcie Punta Arenas nad Cieśniną Magellana. W mieście zaopatrują się wszystkie wyprawy antarktyczne. Cieśniną przepływają duże statki skracające drogę, omijając przylądek Horn. W centrum pomnik wielkiego żeglarza. Aby postawić stopy na Ziemi Ognistej przepłynęli promem na Isla Grande de Tierra del Fuego.
W drodze powrotnej przez Argentynę postanowili jeszcze wejść na wulkan Lanin 3728m n.p.m., ale tu spotkała ich niespodzianka. Nie zezwolono im na wejście z powodu braku kasków. Wypożyczalnie sprzętu tylko w większych miasteczkach. Nie było sensu dokładać kilometrów.
Do kraju wrócili z Santiago de Chile przez Miami i Londyn.
Poza wyprawą do Syrii i Jordanii była to najdalsza wyprawa zawierciańskiego Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej.
Lesław Romanek
Foto: Wioletta Kurek, Leszek Kurek, Bartek Matysik

 


Sylwester PTTK 2009

Sylwester PTTK 2009 zdjęć w galerii: 8

więcej


Alpejska przygoda

Członkowie Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie zorganizowali wyjazd w Alpy, który zakończył się podwójnym sukcesem. Wioletta Kurek i Leszek Kurek stanęli na najwyższym szczycie Austrii oraz na „dachu Europy”.
W celu zdobycia aklimatyzacji pojechali najpierw w Wysokie Taury, oczywiście pod Grossglockner, drugi co do wybitności szczyt Alp, który zawierciański klub odwiedzał już kolejny raz. Pierwszego polskiego wejście na szczyt dokonał Ludwik Chałubiński z przewodnikami w 1884 lub 1885 roku.
Podejście rozpoczęli od hotelu Lucknerhaus. Wyszli o 5.30 by dobrą gruntową drogą by dojść do schroniska Stüdl na wysokości 2802 m n.p.m.. Następnie przez lodowiec Kodnitz - gdzie trasa przecina po przekątnej regularny kocioł z lodowcem i wchodzi na grań ograniczającą go od wschodu. Grań ta wyprowadziła naszych alpinistów na plateau Adlersruhe, gdzie znajduje się schronisko Erzherzog-Johann. Wysokość 3282m n.p.m. Od wyjścia minęło ok. 6 godzin. Większość ludzi nocuje w tym schronisku i dopiero następnego dnia atakuje szczyt. Zawiercianie postanowili spróbować jeszcze tego samego dnia, jako że pogoda była dobra, a i pora w miarę wczesna. Udali się dalej przez śnieżne plato omijając część grani by następnie wejść w nią już w dość stromym odcinku. Wykorzystując własny sprzęt i gotowe na grani punkty asekuracyjne w dobrym tempie osiągnęli Kleine Glockner 3770 m m.n.p.. Potem najbardziej emocjonujący odcinek, zejście z wierzchołka Kleine Glockner na przełączkę
Glocknerscharte, z której na północ spada słynna Rynna Pallaviciniego, klasyczna droga zimowa na Grossglockner. Tu ekspozycja naprawdę jest imponująca. Z przełączki sprawnie pokonali ze 200 metrów eksponowanej grani i wreszcie szczyt, 3798 m n.p.m. Szybkie robienie zdjęć, bo zaczynają napływać chmury i na dół. W trakcie zejścia zaczął już padać śnieg, by niżej przejść w deszcz. Jednak na szczyt podchodzili jeszcze kolejni zdobywcy. O 19.30 byli już przy samochodzie bezpieczni. Pogoda zepsuła się na dobre. Jeszcze w trakcie zejścia kilkakrotnie na szczyt latał śmigłowiec. Niezłe austriackie ubezpieczenie podobno pozwala z niego korzystać. Być może pogoda zaskoczyła sporo osób w górze.
Stwierdziwszy, że są w dobrej kondycji postanowili zaatakować Mont Blanc 4810 m n.p.m. Pozwiedzali Szwajcarię, przejeżdżając m.i. przez przełęcz Furka, która jest jedną z najwyżej położonych alpejskich przełęczy dostępnych samochodem - leży na wysokości 2436 m.n.p.m.  Słynie z pięknych widoków i lawin. Za trzy dni byli w Chamonix. Mięśnie przez ten czas wypoczęły. Pogoda była dobra więc ruszyli do góry. Kolejką linową z les Houches, a następnie wagonikiem szynowym wydostali się na wysokość 2372 m n.p.m. Dalej pozostały własne nogi. Czuli się dobrze. Dość swobodnie zdobywali wysokość. Bagaż ograniczyli do minimum zakładając, że dobra pogoda się utrzyma. Przeszli przez lodowiec Tete Rousse i kuluar spadający z grani Goûter, by skalną grzędą wspiąć się do schroniska pod Aiguille du Goûter 3863 m n.p.m. Tu zjedli ugotowany posiłek i ruszyli dalej z lotną asekuracją przez Dôme du Goûter 4304 m n.p.m. do schronu Vallot na wysokości 4362m n.p.m. Na miejscu byli o 16.00. Spędzili miły wieczór podziwiając zachód słońca. Mimo pokonanej dużej różnicy wysokości czuli się dobrze.  Postąpili inaczej niż większość ludzi, którzy zwykle nocują w schronisku lub na grani Goûter, by stamtąd ruszyć na szczyt w środku nocy. Wstali o 5.30 i ruszyli w stronę szczytu. Towarzyszył im polski ksiądz. Przydało się wcześniejsze wejście na Grossglockner, teraz dobrze im się szło. Sprawnie pokonali grań Bosses i o 9.00 byli na szczycie. Nie zawiedli się na pogodzie. Wytrzymała i pozwoliła jeszcze tego samego dnia zejść na dół. Kolejka szynowa nie była w stanie, na raz zabrać wszystkich chętnych. Dobra pogoda przyciągnęła zbyt wielu turystów.
Był to kolejny sukces członków Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej.
Lesław Romanek

Grossglockner zdjęć w galerii: 16

więcej

Mont Blanc zdjęć w galerii: 24

więcej

Szwajcaria zdjęć w galerii: 10

więcej
   

Od 1 do 4 października Klub Turystyczny „Ostańce” zorganizował wyjazd na Ukrainę. W imprezie wzięło udział dwadzieścia dziewięć osób. Uczestniczyli także turyści spoza Zawiercia. Pogoda dopisała.

W czwartek, wszyscy dojechali do Leska i zakwaterowali się w kolejowych wagonach noclegowych przy stacji PKP. Nocleg skromny, ale tani. Następnie w dolinie Sanu zwiedzono pobliski późnogotycki zamek Sobień i odbyła się wycieczka w Góry Słonne. Budowę zamku rozpoczęto w roku 1538 w miejsce wcześniejszego drewnianego zameczku po przeprowadzce Kmitów z pobliskiego Sobnia. Zamek był początkowo własnością marszałka wielkiego koronnego Piotra Kmity Sobieńskiego herbu Szreniawa. Kmitowie władali zamkiem
do 1580. Do - 1713 Stadniccy, następnie 1713 - 1803 Ossolińscy i Mniszchowie, a w latach
1803 - 1939 Krasiccy.
Następnego dnia cała ekipa przeniosła się na Ukrainę do hotelu w Sławsku, by potem wybrać się do Sambora. W 1390 roku miasto założył na prawie magdeburskim Spytko z Melsztyna. W latach 30 XVI w. wykupiła go królowa Bona. W 1604 r. w pałacu wojewody Jerzego Mniszcha przebywał car Dymitr Samozwaniec I, który poślubił jego córkę Marynę Mniszech.
Tego dnia jeszcze odbyto ciekawy spacer pośród skał w Uryczu nad rzeką Stryj. Podziwiano cerkiew wykutą w skale. Sobota dla większości ekipy była dniem górskim. Zaliczono Połoninę Paraszka, która wraz ze Skalnym Miastem w Uryczu objęta jest ochroną w postaci Parku Narodowego „Beskidy Skolskie”. Wyprawa trwała prawie 10 godzin. W tym czasie reszta grupy odwiedziła Drohobycz i uzdrowiskowy Truskawiec, obfitujący w różnorodne wody mineralne. Truskawiec był najmłodszym i bardzo modnym uzdrowiskiem w czasach II Rzeczypospolitej. Wypoczywał tu m.in. Józef Piłsudski. W czasach ZSRR stare, przypominające Krynicę centrum zostało obudowane nieciekawą, wysoką zabudową. Drohobycz okazał się bardzo ciekawym różnokulturowym miastem. Podziwiano zabytkowe cerkwie, kościoły i synagogi. Jednym z najbardziej znanych mieszkańców miasta jest Bruno Schulz, który spędził w Drohobyczu całe życie, a jego małomiasteczkową rzeczywistość uczynił przedmiotem swoich dzieł literackich.
W niedzielę podczas powrotu zwiedzano drewniane cerkiewki, a część ekipy odwiedziła szybowisko w Bezmiechowej. Imprezę prowadził Andrzej Gudyś.
Lesław Romanek



PTTK Oddział Zawiercie
Klub turystyczny „Ostańce”

zaprasza
w B I E S Z C Z A D Y   W S C H O D N I E
UKRAINA

Termin: 01.10 do 04.10.2009 (trzy noclegi)
Program:
 01.10 – zamek Sobień - Góry Słonne - Bezmiechowa (szybowisko) ,
 02.10 godz. 5.00 wyjazd autokarem, po drodze zwiedzanie Sambora, Drohobycza, Truskawca, skał w Uryczu, nocleg Sławsko,
 03.10 - wycieczka piesza na połoninę Paraszka (ok. 8-9),
 w godzinach wieczornych powrót do Leska,
 04.10 - powrót szlakiem cerkwi drewnianych.

Koszt 160 zł

Przejazd do Leska i wyżywienie we własnym zakresie.

Informacje i zapisy kol. Andrzej Gudyś tel. 662284310 przy zapisie wpłata 100 zł.
Należy mieć paszport ważny minimum 3 miesiące.


Finał Ogólnopolskiego Wysokokwalifikowanego Rajdu Pieszego w Zawierciu

W sobotę 18 lipca 2009 r. na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zawierciu nastąpiło zakończenie jubileuszowego 50 OWRP. Na mecie przewidziano jeszcze wiele atrakcji.


Przybywający do Zawiercia z wędrówki po Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej uczestnicy wszystkich tras rajdowych rozbili swoje namioty na boisku treningowym do piłki nożnej. Na mecie mieli zapewniony posiłek w postaci żurku, kiełbasy, bułki i wody mineralnej. W godzinach popołudniowych, gdy wszyscy zdążyli się odświeżyć odbyło się na hali sportowej oficjalne zakończenie imprezy.
Do Zawiercia przybyli Lech Drożdżyński, prezes ZG PTTK i Roman Bargieł , wiceprezes ZG PTTK. W zakończeniu rajdu uczestniczyli też Ryszard Mach, starosta zawierciański i Mirosław Mazur, prezydent Zawiercia. Obecny też był Włodzimierz Majdewicz, przewodniczący Komisji Turystyki Pieszej ZG PTTK.
Na wstępie kierownicy tras rajdowych opowiedzieli zebranym jak przebiegała ich wędrówka. Wszyscy byli owacyjnie witani przez uczestników trasy, którą kierowali. Trasy za wszystko dziękowały swojemu kierownictwu - za formalną opiekę podczas wędrówki, działania organizacyjne jak i wspomaganie wiedzą krajoznawczą i historyczną o regionie.
Następnie prezes Drożdżyński w samych superlatywach dokonał podsumowania imprezy, podkreślił olbrzymi wkład organizacyjny zawierciańskich członków PTTK i samego komandora rajdu Andrzeja Stróżeckiego oraz  duże wsparcie ze strony władz powiatu i miasta, bez którego tak duża impreza ogólnopolska nie mogła by się odbyć z takim rozmachem. W podobnym tonie były wystąpienia pozostałych gości.
Dokonano również rozstrzygnięcia zapoczątkowanego na trasach jurajskich konkursu krajoznawczego, finalistom wręczono nagrody w postaci śpiworów i albumów krajoznawczych. Dokonano oficjalnego przekazania insygniów władzy komandora rajdu przedstawicielom Warmii i Mazur, gdyż w tym regionie obędzie się rajd w przyszłym roku. Uczestniczki z trasy II zaprezentowały się w piosence turystycznej. Można powiedzieć, że ze śpiewem zebrani udali się do galerii Miejskiego Ośrodka Kultury na otwarcie wystawy poświęconej historii OWRP przygotowanej przez Ilonę Masłowską z pomocą wolontariuszy i wsparciem ze strony kierownictwa galerii. Wystawę wspólnie z prezesem ZG PTTK Lechem Drożdżyńskim otworzył Andrzej Borkiewicz, kierownik galerii. Na wystawie oprócz masy zdjęć z poszczególnych lat trwania imprezy nie zabrakło historycznego już sprzętu turystycznego, archiwalnych regulaminów rajdu i koszulek rajdowych. Nie zapomniano też o nieobecnych, którzy tej imprezie poświęcili wiele lat życia – księdzu Pawlikowi i Danucie Boguszewskiej z zawierciańskiego oddziału PTTK.
Na terenie OSiR- u turyści pozostający w Zawierciu jeszcze jeden dzień, mogli skorzystać z przenośnej ścianki wspinaczkowej. Rozegrano też zawody łucznicze. Późnym wieczorem po burzowym opadzie deszczu rozpalono jeszcze ognisko, a na hali odbył się pokaz filmowy. Jarosław Wesołowski zaprezentował film o Ojcowskim Paku Narodowym i prezentację na temat walorów turystycznych Jury.
W niedzielę, niestety w deszczu uczestnicy imprezy opuszczali Zawiercie.
Tekst i zdjęcia Lesław Romanek

Zakończenie rajdu OWRP zdjęć w galerii: 23

więcej



Jurajskie wędrowanie
Od 5 do 18 lipca przebiega na wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej L Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Pieszy. Rajd ten co roku odbywa się w innym regionie Polski i jest prestiżową imprezą Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego.
W bieżącym roku imprezę zorganizował Oddział PTTK w Zawierciu. Uczestniczy w niej blisko 400 osób z całego kraju, od Szczecina po Rzeszów i od Olsztyna po Wrocław.

Turyści piesi wędrują po Jurze czterema trasami. Trasa I prowadzona przez Włodzimierza Kruka i Władysława Szwacińskiego tzw. tradycyjna liczy sobie 269 km i jest najdłuższą trasą. Prowadzi od Częstochowy przez Olsztyn, Podlesice, Leśniów, Pilicę, Ojców, Olkusz.
Trasę II – Obrzeża Jury, liczącą 253 km prowadzi rodzina Mazurów. Biegnie ona od Koniecpola poprzez Lelów, Szczekociny, Żarnowiec, Smoleń, Podzamcze, Siewierz, Leśniów. Anna Szymańska i Edward Wasik prowadzą trasę południową od Rudawy przez Dolinki Krakowskie, Ojców, Olkusz, Klucze, Ryczów, Podzamcze, Podlesice. Długość tej trasy – 253 km. Trasę IV prowadzą trzy panie – Danuta Labocha, Monika Szczygieł i Anna Tatarek. Ich trasa wiodąca przez Sanktuaria Jurajskie jest najkrótsza i liczy 141 km.
Imprezę obsługuje cały sztab ludzi. Komandorem rajdu jest Andrzej Stróżecki, wicekomandorem – Jarosław Wesołowski. Systematycznie odwiedzają oni wszystkie trasy. Uczestnicy imprezy mają zapewniony przewóz bagażu na trasach oraz przygotowane biwaki. Na trasie III kierownictwo postarało się nawet o przenośny prysznic. W najistotniejszych miejscach jak np. zamek Ogrodzieniec, są oprowadzani przez licencjonowanych przewodników.
Pogoda od początku imprezy jest dość zmienna. Trasa Południowa początek miała słoneczny, potem przyszły przelotne deszcze, ale 130 wędrowców nie załamywało się. 9 lipca lunęło na tej trasie w momencie wydawania uczestnikom prażonek. Jak pech to pech. 11 lipca zorganizowano także prażonki na trasie II – bagatela, na ogniu stanęło 19 garnków, aby nakarmić 130 osób. Uczestnicy tej trasy zwiedzali z przewodnikami Pilicę, a po Szlaku Jaskiniowców oprowadził ich osobiście sam komandor rajdu. Na najdłuższej, trasie pierwszej, najwyraźniej wszystko przebiegało planowo i bez zakłóceń, bo kierownictwo nie kontaktowało się z biurem rajdu w Zawierciu i nie szukało wsparcia w jakiejkolwiek sprawie.
Trasa IV w niedzielę 12 lipca biwakująca przy Sanktuarium NMP Różańcowej w Mrzygłodzie, także podjęła swoich uczestników prażonkami. Prażonki przygotowali wierni parafii mrzygłodzkiej, a ksiądz proboszcz Zdzisław Skrzek po oficjalnych informacjach na temat historii sanktuarium długo jeszcze bawił zebranych przy ognisku. Kierownictwo postarało się także o jubileuszowy tort - wszak to już pięćdziesiąty rajd, oraz gitarę. 13 lipca trasa biwakowała w Podzamczu. Turyści zwiedzili zamek oraz Górę Birów. Po zmroku prelekcję z wyprawy do Maroka, na najwyższy szczyt Atlasu Wysokiego- Mont Toubkal 4167 m zaprezentował Lesław Romanek z Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie. Na temat Olkusza informacje opatrzone zdjęciami przekazał Jarosław Wesołowski.
Impreza oficjalnie zakończy się w sobotę 18 lipca w Miejskim Ośrodku Kultury. W galerii będzie przygotowana przez Ilonę Masłowską oraz wolontariuszy wystawa na temat pięćdziesięcioletniej historii Wysokokwalifikowanego Ogólnopolskiego Rajdu Pieszego.
Tekst Lesław Romanek
Foto: Lesław Romanek i Michał Romanek

Jurajskie wędrowanie zdjęć w galerii: 11

więcej




Kajakiem przez Bory Tucholskie
W ostatnim tygodniu czerwca Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie zorganizował spływ kajakowy rzeką Wdą. Siedem osób przepłynęło z Lipusza do jeziora Żur koło Tlenia 140 km.

Rzeka Wda to piękny nizinno-leśny meandrujący, malowniczy i atrakcyjny krajoznawczo szlak wodny. Rzeka bierze początek na Równinie Charzykowskiej wypływając z jeziora Krążno koło Bytowa. Jej nazwa prawdopodobnie pochodzi od prasłowiańskiego słowa oznaczającego rzekę wijącą się. Ten piękny szlak wodny w górnym biegu przebiega przez wiele jezior w tym przez tzw. kaszubską Wielką Wodę, kompleks pięciu jezior – Wdzydze, Gołuń, Radolne, Słupinko i Jelenie. Następnie rzeka wije się przez Bory Tucholskie miejscami odsłaniając malownicze piaszczyste skarpy. Dolny bieg Wdy na terenie Wysoczyzny Świeckiej urozmaicają jeziora zaporowe – Żur, Gródek i Kozłowo. Na obszarze dorzecza Wdy utworzono dwa parki krajobrazowe – Wdzydzki i Wdecki. Rzeka dla doświadczonych kajakarzy jest stosunkowo łatwa, a chwilami nawet nudna. Nie jest jednak pozbawiona przeszkód terenowych jak zwalone drzewa, pojedyncze głazy w nurcie czy kamieniste płycizny.
Po drodze zwiedzono położony tuż przy rzece rezerwat archeologiczny„Kamienne Kręgi” utw3orzony w 1958 r. W rezerwacie ochronie podlega 10 kamiennych kręgów utworzonych z głazów narzutowych, używanych do celów kultowych lub wyznaczania pór roku. Można tak spotkać 45 gatunków mchów i porostów tworzących zespoły roślinne typowe dla flory wczesnej epoki polodowcowej. Na terenie rezerwatu odkryto także gęsty bruk kamienny , a pod nim jamy grobowe. Cmentarzysko pozostawili wędrujący tędy w I i II w. n.e. Goci i Gepidzi. Płynąc rzeką warto też wysiąść na brzeg w rezerwacie „Krzywe Koło w Pętli Wdy”. Na ukształtowanym przez rzekę półwyspie o pow. 10 ha objęto w 1960 r. ochroną las mieszany o charakterze pierwotnym. Nieco dalej za rezerwatem przepływamy przez wieś Błędno, którą w XVIII w. założyli smolarze. W czasie II Wojny Światowej stoczono tu największą w Borach Tucholskich bitwę partyzancką. 700 niemieckich żołnierzy urządziło tu obławę na partyzantów„Gryfa Pomorskiego”, AK i spadochroniarzy Ludowego Wojska Polskiego. Partyzanci stracili 25% ludzi, ale udało im się wymknąć z okrążenia. W 1962 r. odsłonięto we wsi pomnik Partyzanta.
Spływ skończyliśmy na jeziorze Żur, aby nie przenosić kajaków wokół istniejących w dolnym biegu elektrowni wodnych.
W drodze powrotnej obejrzano skrzyżowanie dróg wodnych w miejscowości Fujetowo. Rzeka Czerska Struga płynie tam tunelem w głębokiej dolinie, gdyż nad nią puszczono wody Wielkiego Kanału Wdy, którym kiedyś nawadniano położone w pobliżu łąki, aby zwiększyć produkcję siana, zapewne dla potrzeb pruskiej armii.
Reasumując – był to wspaniały relaks wśród lasów i łąk, gdzie wiatr niesie zapach świeżo skoszonej trawy, mięty i dzikiego bzu . Tym bardziej, że pogoda w zasadzie dopisała i ominęły nas ulewne deszcze.

Tekst Lesław Romanek
Foto: Lesław Romanek i Michał Romanek



Wędrówka po Roztoczu
Od 8 do 10 maja 2009 r. Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej wędrował po roztoczu.
Uczestnicy imprezy obejrzeli szereg ciekawych cerkwi. Jedną z najciekawszych okazała się ta w miejscowości Radruż. Cerkiew obronna pw. Św. Paraskewii pochodzi z przełomu XVI i XVII wieku. Jest konstrukcji słupowej, z nadwieszoną drugą kondygnacją , kryta dachem namiotowym. Wnętrze cerkwi bogato zdobione polichromią z 1648 r. Obok przycerkiewny cmentarz ze starymi nagrobkami. Wędrowano przez liściaste lasy i bystre potoki, docierając m.i. nad szypoty Tanwi. Jednym z najciekawszych punktów wędrówki była Linia Mołotowa.

Układ ważnych granic politycznych, jaki powstał na Roztoczu, przecięty głównymi szlakami komunikacyjnymi, miał w dziejach drugiej wojny światowej duże znaczenie militarne. Po ustaleniu w 1939 roku niemiecko-radzieckiej linii demarkacyjnej, przecinającej m.in. opisywany region, Armia Czerwona przystąpiła do budowy „linii rejonów umocnionych na nowej granicy państwowej". W ten sposób, w latach 1940-1941, powstało pasmo warowne, zwane obecnie Linią Mołotowa, czyli pas umocnień z licznymi betonowymi schronami bojowymi, mający w założeniu bronić granic Związku Radzieckiego przed inwazją niemiecką.
System fortyfikacji zwany Linią Mołotowa zaprojektował gen. Dymitrij Michajłowicz Karbyszew, twórca budowanej wcześniej Linii Stalina. Całością prac wykonawczych kierowała Rada Techniczna przy Głównym Zarządzie Inżynieryjnym, pod przewodnictwem marszałka Borisa Michajłowicza Szapocznikowa.
Plan przewidywał wybudowanie około 10 tysięcy schronów bojowych, zgrupowanych w 13 rejonach umocnionych. W obecnych granicach Polski zachowały się w całości 3 oraz fragmenty kolejnych 3 rejonów umocnionych. W północno-wschodniej części kraju możemy spotkać schrony bojowe Grodzieńskiego, Osowieckiego, Zambrowskiego i Brzeskiego Rejonu Umocnionego, zaś na południowym wschodzie znajduje się część fortyfikacji Raworuskiego i Przemyskiego Rejonu Umocnionego. Roztocze Wschodnie objęte zostało Raworuskim Rejonem Umocnionym. Umocnienia te stanowią imponująca pamiątkę tamtych czasów, gdyż Armia Czerwona wdrożyła prawdziwie rewolucyjne koncepcje taktyczne, a obiekty bojowe zostały wyposażone w najnowsze jak na ówczesne czasy uzbrojenie.
Pierwsze umocnienia, stanowiące zalążek Linii Mołotowa, budowano równocześnie z delimitacją granicy niemiecko-sowieckiej. Już 15 X 1939 roku Szef Sztabu Frontu Ukraińskiego komdiw Nikołaj Watutin zarządził wykonanie pierwszych prac. Powstawały wtedy liczne rowy przeciwczołgowe i strzeleckie, co kilkaset metrów drewniano-ziemne stanowiska strzeleckie, zasieki z drutu kolczastego, wieże strażnicze i posterunki wojsk pogranicznych. Rozbudowane umocnienia polowe stworzyły pozycję wysuniętą, wzmocnioną w 1940 i 1941 roku. Umocnienia te zostały uzupełnione małymi żelbetonowymi schronami, które można dziś spotkać m.in. nad potokiem Buszcza między Dąbrówką i Chotylubiem, przy drodze z Chotylubia do Nowego Brusna, a także przy drodze z Huty Lubyckiej do Prenatki (nieistniejącej dziś wsi koło przysiółka Wereszczyca), we wsi Szalenik i w Rudzie Żurawieckiej.
W dniu 26 VI 1940 roku komisarz ludowy obrony Siemion Timoszenko podjął decyzję o budowie umocnień stałych. Fortyfikacje te miały wspierać aktywną obronę, umożliwiając manewrowanie wojskom polowym oraz dokonywanie przeciwuderzeń i ataków mających przenieść działania wojenne na terytorium nieprzyjaciela.
Te założenia teoretyczne Linii Mołotowa zadecydowały o kształcie umocnień i rozmieszczeniu linii fortyfikacji w terenie. W większości wybudowano je bezpośrednio w pasie przygranicznym, całkowicie rezygnując z pozycji wysuniętych oraz pasa niszczeń na przedpolu. Pierwszą linię obrony tworzył budowany zwykle bezpośrednio wzdłuż granicy pas przesłaniania złożony z umocnień polowych, a głębiej - w odległości kilkunastu kilometrów - budowano pozycję główną z fortyfikacjami typu stałego. Główny pas obrony tworzyły batalionowe węzły obrony o froncie szerokości od 6 do 10 km oraz głębokości od 5 do 10 km. Na węzły składało się od 3 do 5 punktów oporu, lokalizowanych zwykle na dogodnych do obrony wzgórzach, z których każdy miał zajmować powierzchnię maksymalnie kilku kilometrów kwadratowych i dysponować 5-20 betonowymi schronami bojowymi. Podnóża wzgórz otaczały rowy przeciwczołgowe i zapory przeciwpiechotne, w newralgicznych punktach uzupełnione polami minowymi.
Takie informacje podali o Linii Mołotowa autorzy przewodnika „Roztocze wschodnie. Przewodnik nie tylko dla turystów.”

Odwiedzono też stare sztolnie do pozyskiwania twardego wapienia na żarna. W powrotnej drodze rzucono okiem na pozostałości naszego zagłębia siarkowego i ostatnią czynną kopalnię siarki w Osieku.
Tekst Lesław Romanek
Foto: Leszek Kurek i Bartek Matysik

Galeria Roztocze zdjęć w galerii: 24

  • Cerkiew Radróż
  • Cerkiew Radróż wnętrze
więcej

Weekend pierwszomajowy na Słowacji

W dniach 29 kwietnia - 3 maja 2009 r. Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie zorganizował wyjazd na Słowację Wschodnią.
Zwiedzanie rozpoczęto od rejonu bitwy o Przełęcz Dukielską. Po polskiej stronie znaleziono tylko niezbyt efektowną tablicę pamiątkową na jednym z widokowych wzniesień. Natomiast Słowacy upamiętnili swoich poległych efektownym cmentarzem i kilkoma pomnikami m.i. tuż za przełęczą. Bitwa o przełamanie niemieckiej „Karpathenfestung” toczyła się we wrześniu i październiku 1944 r. Była to jedna z najkrwawszych operacji przeprowadzonych podczas II Wojny Światowej. Po obu stronach zginęło lub zostało rannych ponad 130 tysięcy żołnierzy. Obszar położony na południe od Przełęczy Dukielskiej to jedyne w swoim rodzaju muzeum na świeżym powietrzu, gdzie na poboczach dróg i w polach stoją czołgi i działa będące pamiątkami po stoczonej bitwie. Muzeum bitwy z wystawą sprzętu wojskowego znajduje się w Svidniku. Tam też zwiedzono skansen wsi ukraińskiej. Wcześniej naszą uwagę przykuły cerkiewki w Niżnym Komarniku i Hunkovcach.
Nocleg po namiotem wypadł nam niedaleko Medzilaborców w bardzo widokowym miejscu.
Miasto zwiedziliśmy z samego rana. Na uwagę zasługują Muzeum Andy Warhola z kilkunastoma oryginalnymi pracami oraz cerkiew prawosławna. Niedaleko Krasny Brod z ruinami kościoła i klasztoru Bazylianów z 1752 r. zburzonymi podczas I Wojny Światowej. W Humennem oglądamy renesansowo – barokowy pałac z XVII w. oraz skansen.
Następnie udajemy się w pasmo górskie Vihorlat. Wchodzimy na Sninsky Kamen 1006 m n.p.m. piękny widokowy skalisty szczyt. Odwiedzamy też tamtejsze Morskie Oko – jezioro w dawny kraterze wulkanicznym. Na koniec dnia fundujemy sobie podejście na Jasenovsky Hrad.  Zamek był jednym z broniących szlaku z Kotliny Koszyckiej wzdłuż zachodnich zboczy Vyhorlatu do Polski. Pierwsza wzmianka pochodzi o nim z 1328 r. Początkowo składał się z pomieszczenia mieszkalnego i kwadratowej wieży. Na przełomie XV i XVI w. dobudowano dwie okrągłe baszty bramne. W poł. XVI w. powstały dodatkowe mury ze stanowiskami dla armat, a poł. XVII w. całość otoczono nowymi bastionowymi fortyfikacjami. Właściciele zamku Drugethowie bili tu fałszywą monetę. Gdy wszystko się wydało zatrudniony fałszerz imieniem Mikołaj został stracony na rynku w Preszowie. Na nocleg zajechaliśmy nad zalew  - Zemplińska Širava. W jego wschodniej części znajduje się rezerwat przyrody o powierzchni 622 ha. Rześki słoneczny poranek skłonił nas do odświeżenia się w nie takich zimnych wodach zalewu. Przedpołudniową część dnia spędzamy na zwiedzaniu okolic zalewu. W Michalowcach, stolicy regionu, oglądamy budynek odrestaurowanego kasztelu Sztárayów. Znajduje się w nim muzeum, niestety zamknięte.
Następnie zaglądamy do Trebišowa. Ciekawym obiektem jest pałac Andrássych z 1786 r.
Popołudnie rezerwujemy dla Herlan. Oczekujemy na erupcję tutejszego gejzera. Gejzer średnio wytryska co 32 godziny. Po około godzinnym oczekiwaniu z obmurowanego otworu zaczyna powoli unosić się jakaś mgiełka, by po chwili zaczął tryskać gruby strumień, silnie zmineralizowanej wody. Woda systematycznie wznosi się na coraz wyższy poziom, by w kulminacyjnym punkcie osiągnąć wysokość pobliskich drzew. Turyści podnieceni niecodziennym zjawiskiem filmują i robią mnóstwo zdjęć. Erupcja trwała około pół godziny po czym powoli zanikła. Gejzer wyrzuca zimną wodę podnoszoną do góry ciśnieniem dwutlenku węgla. W okolicy zwiedzamy pomniejsze pałace i dwory obronne.
Zasypiamy w górach nad potokiem nieopodal szosy. Z samego rana następnego dnia zwiedzamy park i pałac w miejscowości Vranow nad Toplou. Następnie wychodzimy na zamek Čičawa strzegący przeprawy przez rzekę Ondawa. Pierwotny zamek składający się z muru obronnego i okrągłej wieży, został rozbudowany na przełomie XV i XVI w. Dobudowano wówczas wielką basztę ze stanowiskami dla armat oraz duże przedzamcze. Od 1527 r. zamek był siedzibą archiwum żupy zemplińskiej. Podczas oblężenia w 1684 r. został zniszczony, a następnie zburzony w 1711 r.
Teraz czas znowu w góry. Wchodzimy na najwyższy szczyt Gór Slańsko – Tokajskich. Ze szczytu – Simonka 1092 m n.np.m. szeroka panorama. W okolicy wiele wychodni skał o ciekawych kształtach. Wieczorem zwiedzamy jeszcze Hanušovce. Ciekawy Wielki Kasztel z pierwszej połowy XVIII w. Poniżej budynek Małego Kasztelu z 1564 r. Ciekawostką jest jeszcze okazały wiadukt kolejowy dł. 400 m i wysokości 40 m. Nad centrum góruje kościół ewangelicki z 1783 r. Na tym koniec zwiedzania. Czas udać się w stronę domu. Do Zawiercia docieramy dopiero o północy. Program imprezy był bardzo napięty, ale warto było.
Lesław Romanek
Foto: Leław Romanek, Wioletta Kurek, Leszek Kurek
 

Galeria Słowacja zdjęć w galerii: 19

  • Andy Warhol. Dedzilaborce
  • Armata pplot.przeł Dukielska
  • Cerkiew
więcej


Wiosna w Gorcach

W dniach 22 – 26.04. 2009 Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej wybrał się kolejny raz w kwietniu w góry. Pogoda dopisała i tym razem.
Wędrówkę przez Gorce rozpoczęto w Rabce. Pierwszego dnia czerwonym szlakiem przez Maciejową, podziwiając panoramę na Beskid Wyspowy i cały łańcuch Tatr, dotarto do schroniska na Starych Wierchach 1027 m n.p.m. Po noclegu wyruszono w kierunku Turbacza podziwiając łany kwitnących krokusów. Na samym Turbaczu 1310 m było jeszcze ponad metr śniegu. Miejsc w schronisku nie brakowało. Następnego dnia zrealizowano wycieczkę na Kudłoń 1276 m. Po drodze na południowych zboczach obserwowano kwitnące przebiśniegi, przylaszczki, większe zbiorowiska konwalii i czasem czosnku niedźwiedziego. Na dużych polanach dominowały krokusy. Na  grzbiecie Kudłonia również było jeszcze z metr śniegu. Miło było poopalać się na polanie Pustak. Kolejną wycieczką był krótki wypad na Turbaczyk 1023 m. Na weekend w schronisku na Turbaczu pojawiło się sporo ludzi i błogi spokój skończył się. Niestety nie wszyscy potrafią zachować się w schronisku bez krzyków i awantur po spożyciu alkoholu. Imprezę zakończono zejściem do Nowego Targu. Z panoramą Tatr przed oczami.
Tekst i zdjęcia Lesław Romanek

Galeria Gorce zdjęć w galerii: 10

więcej


Wiosennie na nartach
Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej TTTK w Zawierciu zorganizował w dniach 3 - 10.04.2009 wyjazd narciarski do Szczyrku.
Przez cały okres wyjazdu pogoda była rewelacyjna. Słońce grzało ostro i śnieg topił się w zastraszającym tempie. Niestety z powodu tej zgoła letniej pogody nartostrady w Czyrnej były już nieczynne. Najlepsze warunki narciarskie panowały na Golgocie i na tzw. Julianach. Tłumów nie było i z powodzeniem można było jeździć wykupując karnety terminowe. W tym okresie była to niezwykle opłacalna opcja. Na wyciągach nie było żadnych kolejek i można było zjeżdżać, jeśli tylko pozwalała kondycja, na okrągło. Niestety tej kondycji brakowało naszej młodzieży i czasem trzeba było posiedzieć w miłym słoneczku. W ostatnich dniach imprezy śnieg topniał już tak szybko, że pod wyciągami potworzyły się małe potoki i kwitły kaczeńce.
Tekst: Lesław Romanek
Foto: Michał Romanek i Lesław Romanek

 

Galeria Szczyrk zdjęć w galerii: 5

więcej


PTTK ODDZIAŁ ZAWIERCIE
zaprasza na wycieczkę
 autokarową
w
BESKID ŚLĄSKI
Skoczów, Wisła, Istebna, Koniaków


Termin: sobota 27.06.2009,
Wyjazd z parkingu MOK godz. 8.00 powrót ok. godz.22.00

Program:
-zwiedzanie Skoczowa,
-zwiedzanie Rezydencji Prezydenta RP- Wisła,
-prelekcja w Chałupie Kawuloka-Istebna,
-warsztaty koronkarek-Koniaków,
-wycieczka piesza na Ochodzitą

Cena : członkowie PTTK 40 zł, pozostali 45 zł
W cenie: przejazd autokarem, opieka pilota- przewodnika, wstępy do zwiedzanych obiektów, ubezpieczenie NNW
Przewodnik: Andrzej Gudyś tel.662284310
Zapisy w Oddziale PTTK ul. Sikorskiego 8 w godz. 11-15 lub w kiosku IT przy dworcu PKP, tel. 6721841. Przy zapisie niezbędny dowód osobisty.

 

W czwartek, 5 marca br. w Miejskim Ośrodku Kultury odbył się zjazd zawierciańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno - Krajoznawczego. Wręczono wyróżnienia, odznaczenia, a przede wszystkim wybrano nowy zarząd. Gośćmi zjazdu byli m.in. Barbara Łada- zastępca prezydenta miasta Zawiercia, Grażyna Ferdyn -  naczelnik Wydziału Upowszechniania Kultury, Rekreacji i Jolanta Dudek – skarbnik Hufca Ziemi Zawierciańskiej ZHP.

Prezes Andrzej Stróżecki wręczył dyplomy uznania za ich dotychczasową działalność w macierzystych klubach PTTK. Następnie Anna Bednarska, Danuta Labocha, Anna Szymańska, Jan Chlebowski, Emilian Jaworski i Mirosław Opiłka otrzymali odznaki „Zasłużony dla Oddziału PTTK w Zawierciu”. Natomiast Joanna Kuta, Sylwia JeziorkoAnna Szymańska, Sławomir Kuta decyzją Komisji Turystyki Narciarskiej ZG PTTK zostali mianowani przodownikami turystyki narciarskiej.
Dwudziestu dziewięciu obecnych delegatów jednogłośnie zaakceptowało sprawozdania: prezesa, Stróżeckiego z działalności statutowej, skarbnika, Andrzeja Gudysia z działalności gospodarczej, głównej księgowej Wandy Frań w zakresie finansów, przewodniczącej komisji rewizyjnej Heleny Maszczyk i przewodniczącego oddziałowego sądu koleżeńskiego Adama Komendy, tym samym udzielając absolutorium ustępującym władzom oddziału.
Po wyborze niezbędnych komisji przystąpiono do wyborów nowego zarządu, komisji rewizyjnej, sądu koleżeńskiego i delegatów na zjazd regionalny. W wyniku tajnego głosowania w skład zarządu weszli: Andrzej Stróżecki – prezes, Jarosław Wesołowski -wiceprezes, Andrzej Gudyś - skarbnik, Maria Michałowska – sekretarz i członkowie zarządu Wanda Frań, Danuta Labocha, Anna Szymańska, Jan Chlebowski, Jan Janeczek, Emilian Jaworski, Lesław Romanek.
Komisja rewizyjna ukonstytuowała się w następującym składzie: Helena Maszczyk – przewodnicząca. Członkowie komisji: Anna Marcoń i Zdzisław Latacz. Przewodniczącym sądu koleżeńskiego ponownie wybrano Adama Komendę. Towarzyszyć mu będą Grażyna Mazur i Włodzimierz Kruk.
Delegatami na konferencję regionalną zostali Andrzej Stróżecki i Jarosław Wesołowski.
Na zakończenie zjazdu prezes przedstawił krótki program działalności statutowej na najbliższy rok. Głównym przedsięwzięciem organizacyjnym zarządu jest przygotowywany już od dłuższego czasu Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Pieszy, którego trasy w br. będą przebiegać przez Wyżynę Krakowsko – Częstochowską, z metą w Zawierciu. Jednocześnie prezes podziękował władzom miasta za wsparcie w organizacji tej prestiżowej ogólnopolskiej imprezy.
Barbara Łada i Grażyna Ferdyn w imieniu Mirosława Mazura – prezydenta Zawiercia podziękowały delegatom i zarządowi za dotychczasową działalność na polu turystyki i krajoznawstwa oraz przekazały na ręce nowego prezesa laptopa zakupionego przez miasto dla zarządu Oddziału PTTK w Zawierciu.

Tekst i zdjęcia: Lesław Romanek

PTTK po wyborach - galeria zdjęć w galerii: 7

więcej


XXVII Rajd Bieszczadzki

Dwóch członków Klubu Turystycznego „Ostańce” z Zawiercia było uczestnikami Narciarskiego Rajdu Bieszczadzkiego organizowanego przez Bieszczadzki Park Narodowy  wraz z grupą Bieszczadzką GOPR w dniach 19-22 lutego z bazą w Ustrzykach Górnych. Rajd miał 4 trasy i byliśmy na wszystkich, ponieważ w piątek jeden z nas był na trasie I a drugi na II, a w sobotę jeden na III, a drugi na IV.  Trasy I i II odbywały się na nartach turowych, III na nartach telemarkowych (ale dopuszczalne były też turowe), a IV na nartach  śladowo-biegowych. Śniegu było sporo, ale na połoninach warunki były  bardzo trudne, gdyż warstwa puszystego śniegu leżała na borowinach i narty  czasami utrzymywały się na powierzchni śniegu, a czasami wpadały w borowinę powodując upadki narciarzy. Tych problemów nie miała trasa IV, gdyż poruszała się poniżej połonin. Trasa ta w piątek zaliczała z Bukowca,  Sianki z grobem hrabiny i Beniową czyli bezludne tereny nadgraniczne, a w sobotę z Bereżek przez przełęcz. Przysłup i bezludną wieś Caryńskie, by dalej przez Nasiczne dotrzeć do Berehów  Górnych .  Pozostałe trasy prowadziły po  połoninach Tarnicy, Szerokiego Wierchu, Rawek, Caryńskiej i Wetlińskiej.
AS
Foto:strona internetowa BPN


Po Orawie na nartach
W dniach 12 – 15 luty 2009 r. członkowie Klubu Turystycznego „Ostańce” i Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie przebywali na Orawie. W imprezie uczestniczyło 17 osób.
Dojeżdżając do bazy imprezy w Lipnicy Wielkiej pod Babią Górą zatrzymano się w Białce Tatrzańskiej. Wyjechano krzesełkiem na Kotelnicę i następnie na nartach śladowych i turowych grzbietem przez Wysoki Wierch na Pogórzu Gliczarowskim dojechano do Bukowiny. Powrót odbył się tą samą drogą. Trasa piękna widokowo. Przeszkadzali tylko pseudoturyści poruszający się skuterami śnieżnymi. Po każdej grupie pozostawał w powietrzu nieznośny zapach spalin. Następnie zregenerowano siły w basenach termalnych w Bańskiej Niżnej. Kolejny dzień upłynął na wycieczce narciarskiej wokół Lipnicy Wielkiej. Po wycieczce udaliśmy się na kulig w babiogórskie lasy w towarzystwie orawskiej kapeli. Po powrocie muzycy jeszcze długo towarzyszyli nam na kwaterze, a góralskim tańcom i śpiewom nie było końca. W sobotę wszyscy udali się na wycieczkę po słowackiej Orawie. Zwiedzono Orawski Hrad, zamek o którym pierwsza wzmianka pochodzi już z XIII w. Zamek jest malowniczo położony na wyniosłej skale 112 m na korytem rzeki Orawy. Potem przejechano do wsi Podbiel, gdzie można było zobaczyć ciekawą drewnianą zabudowę wiejską mającą swoje źródła w pasterskiej kulturze wołoskiej. Kolejnym zwiedzanym obiektem był skansen wsi orawskiej w Zubercu.
W niedzielę trzeba się było zająć gruntownym odśnieżaniem samochodów przed wyjazdem, gdyż śnieg padał obficie bez przerwy cztery doby. Na szczęście zakopianka była przejezdna i bez przeszkód wszyscy wrócili do Zawiercia. Po drodze zwiedzono jeszcze, bogato zdobiony drewniany kościół, najstarszy na Orawie, we wsi Orawka.
Imprezę zorganizował Andrzej Gudyś.
Tekst i zdjęcia Lesław Romanek

Galeria 12-15.02.2009 zdjęć w galerii: 17

więcej


IX Spotkanie Narciarzy Śladowych
5-8.02.2009
Spotkania Narciarzy Śladowych organizowane przez  czasopismo „Na Szlaku” i KTN ZG PTTK co roku odbywają się w innym rejonie kraju.  IX Spotkania trafiły do Sudetów, a konkretnie do Gór Bystrzyckich i Orlickich. 
To kapitalne tereny na takie imprezy. Po czeskiej stronie Gór Orlickich są świetnie przygotowane narciarskie trasy biegowe, a część z nich jest także po polskiej stronie granicy. W Górach Bystrzyckich jest pełno dróg leśnych, które są przecierane dla transportu leśnego, dodatkowo są oznakowane jako szlaki narciarskie i też świetnie się jeździ po nich na nartach, tym bardziej, że deniwelacje terenu nie są tu zbyt  wielkie.  Bazą Spotkania było schronisko PTTK „Pod Muflonem” nad Dusznikami. Uczestników 23, z tego tradycyjnie sporo z Klubu Turystycznego „Ostańce” bo  6, chociaż  liczba zawierciaków na poprzednich spotkaniach sięgała połowy wszystkich uczestników.
Grupa „wyczynowa” w piątek 6 lutego pokonała w 9 godzin trasę około 35 kilometrową z Muflona przez Orlicę i najwyższy  szczyt  Gór Orlickich -Velką Destną 1115 m npm.  W sobotę 7 lutego trochę krótszą, bo 28 kilometrową w Górach Bystrzyckich przez rezerwat Topielisko aż po Lasówkę, by powrócić przez Biesiec, Zbójnicką Górę i Rozdroże pod Błażkową.
Andrzej Stróżecki


Pieniny i Beskid Sądecki
Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie
na początku lutego zorganizował kolejny wyjazd w góry na nartach śladowych.
Bartek Matysik i Leszek Kurek pokonali na nartach następujące trasy:
5.02.09 - Szczawnica, Palenica, Szafranówka, Wysoka,
                  Przełęcz Grunwaldzka, Pokrywiska, Rusinowski Wierch, Jaworki.
6.02.09  - Knurów, Przełęcz Knurowska, Lubań, Marszałek,
                  Krościeńko.
7.02.09 - Szczawnica, Hala Przysłop, Przehyba,
                Radziejowa, Wielki Rogacz, Jaworki.

lr


Wycieczki narciarskie w górach - styczeń 2009
W drugiej połowie stycznia warunki narciarskie na Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej pogorszyły się w stopniu znacznym. Śnieg zasadniczo zniknął z pól i o wycieczkach narciarskich można było tylko pomarzyć. W tej sytuacji pozostały tylko góry, gdzie pokrywa śnieżna była jeszcze zadowalająca.
Leszek Kurek i Bartek Matysik, członkowie Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej operowali na nartach śladowych w Sudetach. Odwiedzili Góry Kaczawskie stając na najwyższym szczycie tego pasma - Skopcu 724 m n.p.m. i Rudawy Janowickie. W tym drugim paśmie narciarze zaliczyli oczywiście najwyższy - Skalnik 945 m n.p.m. Odwiedzili także zamek Bolczów i poniemieckie sztolnie, w których pod koniec wojny miały funkcjonować podziemne fabryki broni i amunicji.
Wracając, nie omieszkali pojawić się na nartach na wierzchołku Ślęży
Natomiast wybitnie narciarska rodzina Gudysiów wybrała się na nartach turowych na Orawę, gdzie z tamtejszych wierzchołków mogła przy stosunkowo dobrej pogodzie podziwiać Tatry.
Ostatni tydzień stycznia upłynął pod znakiem Wędrówek Północy – Ogólnopolskiego Rajdu Narciarskiego po Suwalszczyźnie i Litwie. Andrzej Stróżecki, prezes zawierciańskiego oddziału PTTK, prowadził tam już kolejny rok trasę autorską.
Informację na temat tej imprezy postaramy się zamieścić z początkiem lutego.
Lesław Romanek

 


Udany rajd
Przez pięć dni w ubiegłym tygodniu trwał XLI Rajd Narciarski po Jurze, zorganizowany przez Oddział PTTK w Zawierciu. W imprezie wzięła udział rekordowa liczba turystów-narciarzy, bo aż 76. Przejechano na nartach grubo ponad 100 km.
Bazą rajdu było Schronisko Młodzieżowe „Małgosia” w Łazach koło Jerzmanowic w południowej części Wyżyny Krakowsko – Częstochowskiej. Narciarze zjechali się praktycznie z całej Polski. Nie zabrakło turystów nawet z Bielska-Białej, Bydgoszczy, Łodzi, Oświęcimia, Warszawy czy Wrocławia. Reprezentowane były także Katowice, Mysłowice i Dąbrowa Górnicza. Rajdowe trasy biegły przez najpiękniejsze dolinki podkrakowskie: Będkowską, Kluczwody, Kobylańską, a także w Ojcowskim Parku Narodowym - Doliną Prądnika, Sąspowską i przez Wąwóz Ciasne Skałki. Narciarze odwiedzili też rezerwat Szklarki i zabytkowy kościółek w Paczółtowicach.
Wieczorami, przy granym winie, oglądano filmy z wyjazdu w Bieszczady i Małą Fatrę oraz zdjęcia z poprzednich imprez narciarskich. Łodzianie zaprezentowali także prelekcję z trekingu wokół Annapurny.
Imprezą kierował Andrzej Stróżecki. Trasy narciarskie prowadzili Lesław Romanek i Andrzej Stróżecki.
Tekst i zdjęcie Lesław Romanek

Galeria PTTK - rajd zdjęć w galerii: 13

więcej


Rok w turystyce
Mijający 2007 rok był równie pracowity w zawierciańskim oddziale Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego jak poprzedni. Blisko 150 członków zrzeszonych w kołach i klubach, organizowało i prowadziło imprezy klubowe, lokalne, powiatowe jak i ogólnopolskie.

Najważniejszą imprezą roku była organizacja 50-tego Jubileuszowego Ogólnopolskiego Zlotu Przodowników Turystyki Pieszej w dniach 12-16 września dla ponad 200 osób z całego kraju. Przygotowania do tej prestiżowej imprezy trwały cały rok. W ramach tego zlotu odbyły się wycieczki autokarowe i piesze, obrady, szkolenia i biesiada na zamku Ogrodzieniec. Ogólnie zlot został uznany za bardzo udany.
 Jak zwykle dużą popularnością cieszą się rajdy. Największy, współorganizowany  z Towarzystwem Kościuszkowskim w Szczekocinach,  VI Rajd Kosynierów liczył  934 uczestników, niewiele ustępował mu XXXV Rajd „Przebiśniegom na spotkanie”z 804 osobami. „Jesień Jurajska” miała znacznie mniej uczestników, „zaledwie” 333. Inne zorganizowane rajdy to: „Dzieciaki na szlaku” „Świętokrzyski”, „Narciarski po Jurze”,  liczyły po 40-120 osób. Współorganizowano także  rajd Szkół Ponadgimnazjalnych  i Rajd Pilicy.
Aby uczestnicy wszystkich tych imprez mogli bezpiecznie i bezstresowo wędrować po Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej, jak co roku, przed sezonem prowadzono prace znakarskie, odnawiając aż 203 km pieszych szlaków turystycznych.
Popularnością cieszyły się także wycieczki autokarowe, których wyjechało z Zawiercia 7. Trzy  kontynuowały cykl zwiedzania zabytków drewnianego budownictwa sakralnego. W na trasie pierwszej znalazło się 8 kościółków drewnianych Ziemi Pszczyńskiej, drugiej 5 z Ziemi Lublinieckiej, a trzeciej 7 obiektów Ziemi Oświęcimskiej.  Pozostałe wycieczki wyruszyły do Lipnicy Murowanej, w Dolinki Krakowskie, po częstochowskiej części naszej wyżyny oraz górska na Groń Jana Pawła II.
Poza spływem kajakowym rzeką Biebrzą przeprowadzono tylko jeden spływ Białką, to znacznie mniej niż w poprzednich latach.
Reprezentanci naszego oddziału PTTK brali udział w wielu imprezach ogólnopolskich. Najwięcej – 12 osób uczestniczyło przez 2 tygodnie w wędrówce Ogólnopolskiego Wysokokwalifikowanego Rajdu Pieszego na Podbeskidziu. Ponadto uczestniczono w rajdach narciarskich w Bieszczadach, Sudetach i Tatrach oraz w „Wędrówkach Północy” na Suwalszczyźnie.
Bardzo udany był obóz narciarski w Małym Cichym pod Tatrami, w którym brało udział 50 osób. W trakcie obozu odbyto wycieczkę autokarową na Słowację.
W ciągu całego roku były prowadzone ogólnodostępne wycieczki. Do końca listopada było 37 wycieczek pieszych, 5 narciarskich (to wynik braku śniegu w pierwszych miesiąch roku), 5 górskich i wiele rowerowych.  Znaczącą większość tych imprez zorganizowali i prowadzili przy współudziale koła przewodników członkowie KT „Ostańce”, najliczniejszego w oddziale.
Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej w mijającym roku prowadził dla kilku chętnych osób szkolenie podstawowe, zarówno na skałkach jak i w jaskiniach. Zorganizował też kilka wycieczek rowerowych i narciarskich, w tym jedną górską oraz wycieczek pieszych górskich. Członkowie i sympatycy klubu uczestniczyli w wyprawach zagranicznych. Zaowocowało to wejściem na Elbrus i Kazbek na Kaukazie oraz Taganai na Uralu. Klub propagował turystykę górską poprzez prelekcje. Trzy, z Etiopii, wejścia na Kazbek i zdobycia Elbrusa odbyły się w Miejskim Ośrodku Kultury, a dwie z Korsyki i Syrii dla uczestników obozu narciarskiego w Małym Cichym.
Koło Przewodników szkoli nowe kadry. Obecnie jeszcze trwa kurs przewodnicki dla 45 osób.
Nowy rok zapowiada się równie pracowicie.
Tekst Lesław Romanek

 

Obóz narciarski Kasina Wielka
W drugi tydzień ferii, od 20 do 27.01.2008 oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego w Zawierciu zorganizował obóz narciarsko – turystyczny w Beskidzie Wyspowym. Wzięło w nim udział 40 osób.
Bazą obozu był gościnny dom Jana Kaletki w Kasinie Wielkiej. Uczestnicy obozu jeździli na nartach zjazdowych na stokach Szczawy, Maciejowej w Rabce, Małego Cichego i Śnieżnicy. Pod koniec obozu odbyła się wycieczka krajoznawcza na Spisz Słowacki. Spisz jest historycznym regionem na północy Słowacji, którego niewielki skrawek leży także na terytoriom Polski. Przez zgoła 300 lat był on we władaniu królów Polskich, gdyż w roku 1412 miasta spiskie stały się zastawem. Król węgierski Zygmunt Luksemburski kiedy popadł w kłopoty finansowe zastawił je jako gwarancję zwrotu pożyczki, której udzielił mu król polski Władysław Jagiełło. Za pożyczkę w wysokości 37 tysięcy kóp srebrnych groszy praskich król dostał w zastaw 16 bogatych miast spiskich. Polska utraciła te miasta dopiero podczas pierwszego rozbioru.
Narciarze zwiedzili z przewodnikiem średniowieczny zamek w Starej Lubowli, który przez długie lata był siedzibą polskiego starosty. Następnie zażyli rekreacyjnych kąpieli w parku wodnym w Popradzie. Powrót do Kasiny odbył się przez Smokowiec i Łysą Polanę. Pogoda dopisała i wszyscy mogli podziwiać panoramę Tatr Wysokich i Bielskich. Wieczorami oglądano zdjęcia z Ukrainy i z wyprawy Sylwii Jeziorko na Kazbek w Gruzji oraz wysłuchano prelekcji Lesława Romanka z wyprawy w Atlas Wysoki.
Cztery osoby pod okiem Andrzeja Gudysia, który był kierownikiem obozu, postawiły pierwsze kroki na nartach. Najszybciej oczywiście szusowali najmłodsi obozowicze: Zuzia, Karolina i Mikołaj. Nikt nie mógł ich dogonić. Mikołaj Kurek nawet pobił swoisty rekord. Zjechał ze Śnieżnicy w trakcie jednej sesji aż 27 razy.
Tekst i zdjęcia Lesław Romanek


wyświetleń: 8112
Na skróty
banerbanerbanerbanerbanerbanerbanerbaner
Wyszukiwanie wiadomości z konkretnego dnia miesiąca

  Wrzesień 2010 

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
    • Ilość ogłoszeń: 208
    • brak zdjecia
      ODNAWIANIE POWŁOKI LAKIERNICZEJ NA WSZYSTKICH SAMOCHODACH -AUTO-KOSMETYKA- CZYSZCZENIE TAPICERKI ...
      kontakt: 607-373-175
    • brak zdjecia
      ODNAWIANIE POWŁOKI LAKIERNICZEJ NA WSZYSTKICH SAMOCHODACH CZYSZCZENIE TAPICERKI KONSERWACJA ...
      kontakt: 607-373-175

BIP
Urząd Miejski w Zawierciu, ul. Leśna 2, 42 - 400 Zawiercie
tel. 0 32 67 216 61 do 63 fax 0 32 67 215 13
urzad@zawiercie.eu
Polecamy: Związek Gmin JurajskiechZespół FatamorganaPowiatowy Urząd PracyOśrodek Sportu i RekreacjiGrupa Jurajska GOPRZakład Komunikacji MiejskiejUrząd MarszałkowskiPTTKHufiec Ziemi ZawierciańskiejStowarzyszenie Opieki Paliatywnej Ziemi ZawierciańskiejStarostwo PowiatowePortal jurajskiJurajska Informacja TurystycznaPowiatowa Stacja Sanitarno - Epidemiologiczna w ZawierciuBiuletyn Informacji PublicznejPrzejrzysta PolskaPKS ZawiercieKS Viret CMC ZawiercieGmina Fair PlayMiejska i Powiatowa Biblioteka PublicznaJura Krakowsko - Częstochowska - PrzewodnikMiejski Ośrodek Pomocy SpołecznejJurajska Organizacja TurystycznaSerwis turystycznyJSP Warta ZawiercieZakład Gospodarki KomunalnejJurajski Serwis TurystycznyLotnisko Katowice - Pyrzowice